
![]()
|
Sieroty – miłość bliźniego
Ponad 60 pluszaczków dla dzieci z Domu Dziecka. Królowa
Roku Natalia i misiek-profesor jako zachęta do podjęcia studiów na
Melbourne University i jednocześnie podziękowanie za rok Jej
panowania.
Spotkanie z profesorem Zadehem
i prof. J. Bezdekiem. Spotkanie Królowej Roku z
dziećmi z Domu Dziecka to nawiązanie do pięknej tradycji
Jadwigowej gdzie Król jawi się jako wspomożyciel
potrzebujących a nie jako partyjny przywódca dbający tylko o
interest małej grupki wysługujących się jemu partyjnych
pochlebców. Święta Jadwiga Królowa zawsze była niestrudzoną
wspomożycielką tych, którzy tak bardzo potrzebowali pomocy. W
odróżnieniu od dzisiejszych instytucjonalnych biur pomocy św.
Jadwiga Królowa w bardzo ludzki sposób potrafiła reagować na
potrzeby innych. Ponieważ miłość bliźniego była
dla niej naturalnym wyrazem jej wielkiej miłości do Chrystusa
więc to co czyniła jako pomoc potrzebującym było tak
bardzo naturalnym wyrazem jej głębokiej miłości do Boga.
Jakże inaczej wygłądałby dzisiejszy świat, gdyby
zamiast cynicznego i wyrachowanego Premiera czy też Prezydenta
teoretyzującego na temat „miłości” nie majacego prawie
żadnego praktycznego doświadczenia, gdyż miłość
nie zakotwiczona w krzyżu nigdy nie jest i nie będzie
miłością prawdziwą był Ktoś taki jak
Święta Jadwiga Królowa. Święta Jadwiga Królowa pokazuje
czym jest autentyczna miłość gdy bez wahania podejmuje
wyzwania jakie przed nią stawia Chrystus i które dla nas dzisiejszych
katolików wydają się być zbyt trudnymi. Św. Jadwiga
pokazuje, że polityk posiadający władzę może
być normalnym człowiekiem, który potrafi przeistoczyć
pychę władzy w pokorne służenie swemu narodowi i
budować państwo wsparte na zasadach miłości Boga i
bliźniego. Tak naprawdę, bez miłości Boga
miłość bliźniego staje się tylko pustym frazesem.
Być może warto, aby nie tylko teologowie spróbowali
przybliżyć nam tę zależność tzn. bez
„będę miłował Pana Boga....” nie jest możliwe abym
mógł miłować bliźniego. Te wszystkie lewicowe i liberalne
zapewnienia o sprawiedliwości spolecznej czy też wolności
stają się koszmarkami niezbyt skrzętnie skrywanej zawiści
i nienawiści która kulminuje potem w takich politycznych ekscesach jak
stalinizm czy nazizm. Dlatego też tak bardzo ważne jest aby ten tak
bardzo potrzebny w dzisiejszym świecie przykład świętego
Króla stawał się coraz głośniejszym naszym żądaniem
tego aby władzę sprawowali ludzie, którzy przynajmniej w niewielkim
stopniu podobni są do św. Jadwigi Królowej. I musimy
pamiętać jedno, bez miłości Boga nie zrealizuje się w
nawet najmniejsyzm stopniu miłość bliźniego. Królowa Roku
rozdająca dzieciom z Domu Dziecka pluszowe zwierzaczki w sposób niejako
symboliczny nawiązuje do Jadwigowego przykładu wspomagania
potrzebujących. Serce w przeciwieństwie do rozumu pozwala
widzieć problem w świetle miłosiernego aktu duchowego wsparcia
a nie wyrównywania nierówności społecznych i eliminowania biedy
rozumianej jako brak niekoniecznie potrzebnych środków do życia. Większość
dzisiejszych organizacji charytatywnych uwzględnia głównie
materialny aspekt pomocy bliźniemu. Bardzo ważnym elementem
okazywanej pomocy jest umiejętność rozeznania potrzeb jak
również umiejętność nienachalnego robienia człowieka
szczęśliwym. Jedną z dzisiejszej tragedii naszego narodu jest
ogromna rzesza wypędzonych Polaków którzy zdani na łaskę
‘sąsiadów’ próbują odnaleźć sens egzystencji poza krajem
i własną rodziną. Współcześni wypędzeni to
niejako spuścizna wieloletniej niewoli i okupacji naszego kraju.
Jedną z najbardziej odczuwanych form tragedii jest ogromna liczba
sierot. Tak bardzo duża liczba sierot przypomina okres powojenny gdzie
osierocone dzieci były następstwem wymordowania rodziców w trakcie
działań wojennych. Dzisiejsze sieroty z Domu Dziecka to skutek
istnienia okupacyjnej strefy pookrągłostołowej ugody zła
ze złem. Rzesza wypędzonych „wolnych najmitów to nie obraz suwerennej
Polski i radości wyzwolenia z komunistycznej tyranii. Osierocone dzieci
to wynik nikczemnej zdrady i układów dzięki którym do władzy
dochoszła grupa ludzi którzy mandat zaufania czerpią z
wysługiwania sie żydowskim prominentom zza oceanu czy też
liberalno-lewackiej, europejskiej międzynarodówce. Wśród podarunków dla
dzieci znalazła się też maskotka dla Królowej Roku
‘misiek-profesor’.’ ‘Misiek-profesor’ jest dodatkiem do uzyskanego dyplomu
‘Master of Science’ uzyskiwanego na Uniwersity of Melbourne. Jednym z celów
przekazania tej maskotki jest zachęta aby Królowa Roku
przygotowywała się do podjęcia studiów na tymże
uniwersytecie. Uważamy że jednym z naczelnych zadań patrityzmu
jadwigowego jest to aby wybierać najlepsze źródło zdobywania
wiedzy a takim bez wątpienia jest studiowanie na najlepszych
światowych uniwersytetach. Słyszymy ciągle o
pogarszającym się stanie poziomu nie tylko nauczania, ale
również osiągania naukowych rezultatów w polskich uczelniach i
jednym ze sposobów wymuszania tego aby Rektorowi, który jest odpowiedzialny
za poziom uczelni zależało na poszukiwaniu odpowiedniej kadry
uniwersyteckiej, jest aby najzdolniejsza młodzież polska
zaczęla omijać te uniwersytety, których poziom jest niski albo bardzo
niski w stosunku do poziomu światowego. The Uniwersyte of Melbourne jest
najlepszym uniwersytetem w Australii i uniwersytetem, który w świecie
znajduje się na dość wysokiej pozycji. Oczywiście bardzo
ważne jest aby zwracać uwagę na to, że nie wszystkie
wydziały w nawet najlepszym uniwersytecie są na „najwyższym”
poziomie. Jednakże co tak bardzo różni takie uniwersytety jak the
Uniwersytety of Melbourne i tzw. polskie uniwersytety to fakt, że Rektor
uniwersytetu takiego jak Uniwersytety of Melbourne będzie
dążył do tego aby ściągnąć do siebie
naukowców, którzy potrafią uniwersytet dobrze reprezentować tzn.
mają znaczące osiągnięcia w nauce światowej. Jako
przykład mogę podać wpływ naszego instytutu na
poprawienie poziomu Uniwersytety of Melbourne w rankingu australijskim.
Zdarzyło mi się podczas kolejnego spotkania alumnów
‘chełpić się tym” że nasz instytut ma największy
współczynnik noblistów w stosunku do ilości profesorów. Zaraz po
tym Rektor (Chancellor) zrobił wszystko aby sprowadzić na Uniwersytety
of Melbourne noblistów, oczywiście z USA i nie było ważne
że Melbourne University poniósł ogromny koszt związany z
zatrudnieniem noblisty ale ważnym był fakt że w oczach nas
alumnów Uniwersytety of Melbourne urósł do rangi uniwersytetu w którym
można otrzeć się o prawdziwe naukowe sławy. Tak się
złożyło, że w trakcie odzyskiwania skradzionego nam przez
rząd australijski stopnia M.Sc. zmuszony byłem do studiowania na
Uniwersity of Melbourne i robienia historycznej już pracy związanej
z estetyczną oceną. W trakcie studiów na jednym z najnowszych
kierunków jakim jest cognitive science, studiowałem na czterech
wydziałach: filozofii, lingwistyce, computer science i psychologii.
Pracę robiłem na computer science i psychologii, a moim promotorem
był znany psycholog, specialista z zakresu percepcji, Dr Hayes. Moim
promotorem pracy doktorskiej (niedoszłej) był również
psycholog, przedwcześnie zmarły, który był zarazem znanym
melberneńskim kompozytorem. Na Melbourne Uniwersity mogłem
osobiście spotkać się z takimi sławami nauki jak prof.
Miński czy prof. Zadeh. Prof. Zadeh był współpracownikiem w
naszym projekcie z QJRIU. Jednym z uroków studiowania na dobrym uniwersytecie
jest możliwość bycia w środowisku najlepszych naukowców.
Nie jest to bez znaczenia gdyż ‘ocieranie się’ o wielkość
powoduje, że zaczynamy myśleć kategoriami tych ludzi z którymi
się stykamy. Nigdy w środowisku karłów i krasnali nie
można stać się Guliwerem gdyż środowisko naukowe w
bajki nie wierzy a tylko w bajce mógł żyć Guliwer wśród
liliputów. Nie łudźmy się, że w środowisku tzw. nauki
polskiej będzie możliwe ostanie się chociaż jednego
Guliwera. Nic z tych rzeczy. Nasze naukowe krasnalki zjedzą go
zupełnie żywcem. Być może nie przystoi tak bajecznie
opisywać tragedii polskich uniwersytetów i polskich ośrodków
naukowych. Jednakże najbardziej zatrważające jest to, że
Rektorzy, którzy są odpowiedzialni za taki stan polskich uczelni po prostu upajają
się wielkością swojej funkcji mając gdzieś to, że
uniwerystety tzw. polskie sięgają dna. Rodzi się pytanie, jak
to jest możliwe, że rektorowi zupełnie nie zależy na tym
aby na jego uniwersytecie nie było nikogo kto w jakiś szczególny
sposób byłby znanym i cenionym naukowcem w środowisku nauki
światowej. Jak to jest możliwe że porfesor dostaje w Polsce
profesurę za wysługę lat, nie wykazując się przy tym
żadnym znaczącym dorobkiem naukowym w odniesienu do poziomu nauki
światowej. Jak to jest możliwe że tzw. rozprawa habilitacyjna
w Polsce jest odnoszona do jakiegoś tam poziomu polskiego a nie jest
wymagane odniesienie do poziomu nauki światowej. Jako kandydat na
Prezydenta w pierwszej mierze zajmę się sprawami tych
środowiskch które mają ogromny wpływ na tworzenie elity
naszego narodu. Podobnie jak św. Jadwiga Królowa, która w odnowieniu
Akademii Krakowskiej widziała jedyny sposób na stworzenie elity
nowoczesnego państwa, tak w moim programie poziom uniwersytetów i poziom
nauki polskiej będzie jednym z priorytetów. Nie będzie mowy o
żadnej profesurze za wysługę lat na uniwersytecie. Każdy
kandydat na profesora będzie musiał wykazać się nie tylko
ilością publikowanych pozycji ale również ich
‘zawartością”. Nawet jeden artykuł publikowany niekoniecznie w
najbardziej znanym naukowym periodyku ale będący jaskółką
nowej twórczej dziedziny naukowej, będzie podstawą do otrzymania
stopnia profesora. Nawet najbardziej rekomendowana rozprawa habilitacyjna
publikowana tylko w tzw. polskich zeszytach naukowych i będąca
‘kopią’ amerykańskich czy też europejskich prac kolegów nigdy
nie będzie podstawą do otrzymania nie tylko profesury ale
również tytuł doktora habilitowanego. Jest jeszcze jeden bardzo
ważny szczegół. Kandydat na profesora będzie musiał
składać przysięgę lojalności w stosunku do polskiego
narodu i polskiego państwa. Żadne majaczenia na tematy tak
odległe od interesu polskiego narodu i polskiego państwa, jak
problemy antysemickie czy też niewybredne szkalowanie naszego naordu nie
będa tolerowane. Również nie będzie możliwe aby Żyd
polski, Niemiec polski czy nawet Eskimos polski mógł zostać
profesorem w Polsce. W Polsce, przynajmniej od czasu kiedy zostanę
Prezydentem, tylko Polak który, złoży przysięgę
lojalności w stosunku do naszego polskiego narodu i polskiego
państwa, będzie mógł otrzymać profesurę. W kontekście elity
należy ciągle wracać do katyńskiego symbolu. Katyń
australijski którego potworność, podobnie jak potworność
Katynia, z trudem znajduje drogę do świadomości dzisiejszego
człowieka, to zasługa medialnej manipulacji. Film Wajdy
ukazujący tragedię mordowanych w Katyniu jak również ich
rodzin może posłużyć jako swego rodzaju odnośnik do
prawdy historycznej. Zestawienie katynia australijskiego z Katyniem ukazuje w
jeszcze bardziej jaskrawym świetle tragedię elity polskiego narodu
mordowanej w bardzo planowy i okrutny sposób. Już pierwszy szczegół
stanowiący niejako tło rozgrywającej się tragedii jest
zasadniczo różny. Katyń usytuowany jest w tle szalejącej
pożogi wojennej gdzie dwie skrajnie totalitarne bestie sieją
spustoszenie wśród żyjących. Katyń australijski
umiejscowiony jest w tle rzekomo wolnej Polski, przyjaciół zza oceanu i
wszelkiego rodzaju dyrdymałkach o przyjaźni, współpracy itp.
strzępów międzynarodowej paplaniny. W owym to czasie prezydent
Wałęsa zasypywany jest wręcz zapewnieniami wszelkiej
maści przyjaciół o pomocy i ‘zrozumieniu’. W Katyniu grupa jeńców
wojennych (tak ich ich nazywano) przetrzymywana jest w skrajnie trudnych
warunkach jednakże z tego co widzimy na filmie nie widać
jakichś objawów dzikiej agresji ze strony żołnierzy i
służbistów NKWD jak również nie ma, przynajmniej na
dużą skalę, przykładów psychicznego znęcania
się nad więźniami. I co najważniejsze, mimo bardzo
trudnych warunków więźniowie mają ciągle nadzieję
że niewola się skończy i wrócą do swych rodzin i do
Polski. Katyń australijski. Już pierwsze początki noszą
znamiona bardzo dobrze zaplanowanej akcji eksterminacji. W ambasadzie
australijskiej podsuwa się nam wielopunktową skalę na której
widać wyraźnie że tylko ci z tzw. nienaturalnej selekcji
będą wybierani. Musimy wysyłać bardzo dużą liczbę
dokumentów potwierdzających każde nasze profesjonalne osiągnięcie
i ukazujące że naprawdę jesteśmy najlepsi (należymy
do elity). Najbardziej szokują kilkudniowe badania w Warszawie
zorganizowane przez ambasadę australijską przy współpracy z niektórymi pomocnikami
okrągłostołowej mafii. Nie wystarczy już tylko fakt
że musimy wykazać się stuprocentowym zdrowiem ale każde
nawet najmniejsze podejrzenie o schorzenie, zupełnie nieistotne, jak
przysłowiona dziura w zębie, jest podstawą do kierowania nas
do specjalistów którzy muszą potwierdzić że owa dzuira w
zębie jest i będzie wyleczona przed wyjazdem do Australii. To
oczywiście poza zupełnie dla nas niezrozumiałym w tym czasie
procederem wywołuje wrażenie że tak naprawdę
zostaliśmy wybrani tylko dlatego że mamy jakieś wyjątkowe
zdolności i rzeczywiście przynależymy do elity. To
wiąże się także z tym że zaczynamy oczekiwać
także odpowiedniego traktowania gdyż jako tak szczególnie wybrani
profesjonaliści musimy być bardzo cennym nabytkiem sąsiadów
zza oceanu. Przyjazd do Australii. Skierowani jesteśmy do baraku i w pomieszczeniu,
w którym nie tylko nie ma ogrzewania ale również żadnego mebla.
Zaczynamy pędzić życie koszmaru australijskiej niewoli. Tak
zwany zasiłek jest tak ‘sprytnie’ obmyślony że wystarcza na
pokrycie komornego (90% zasiłku) a więc idzie on na wspomaganie
właścicieli, w tym głównie żydowskiego pochodzenia. Nie
znając prawie zupełnie realiów życia w Australii jesteśmy
niemal psychicznie załamani kiedy zmuszeni jesteśmy do życia w
tak potwornych warunkach. Ogromnie doskwiera zimno, gdyż jako
źródło ogrzewania zainstalowany jest jeden ‘pręcik’ grzejnika.
Dostajemy od tutejszego kapo, niejakiej p. Sagały, dmuchany materac
który, jak się okazało, był delikatnie mówiąc nieszczelny
tak że co jakiś czas budzimy się przemarznięci i musimy
ów materac doprowadzić do stanu pozwalającego na kontynuowanie
wypoczynku nocnego. Od czasu gdy tylko wprowadziliśmy się,
sąsiad z Libii raczy nas libijską muzyką z radia ustawionego
na parapecie naszej sypialni. Codziennie rano zostajemy budzeni o godz. 4.30
rano gdyż ryk radia nastawionego na full uniemożliwia nam
kontynuowanie nocnego wypoczynku. Przez prawie miesiąc nie posiadamy
prawie żadnego mebla a jako stół używamy pudełko
tekturowe. Aby móc utrzymać się przy życiu korzystamy z pomocy
Salvation Army skąd co jakiś czas zmuszeni jesteśmy
pobierać przeterminowaną żywność. Zostajemy
skierowani na kurs angielskiego, który jest zwykłą stratą
czasu gdyż jako profesjonaliści z informatyki jesteśmy
obeznani z profesjonalnym zakresem konwersacji a kurs jest tylko pretekstem
do wyciągania od nas niekiedy intymnych informacji które, jak się
okazuje, są wykorzystywane w celu ułatwienia nam ‘łatwego
startu w Australii’. Zabrano nam prawo jazdy, stopnie naszych najlepszych
uniwersytetów jak również profesjonalne kwalifikacje. Najbardziej nikczemnym
sposobem tej perfidnej akcji eksterminacyjnej było nie powiadomienie nas
o tych wszystkich ‘zaborach’ przed przyjazdem do Australii. Chodziło o wytworzenie wrażenia
że jedziemy z wielką radością z własnego wyboru do
tego piekła australijskiego. Podobnie żołnierze w Katyniu z
wielką radością żegnali się z
współwięźniami wyjeżdżając na miejsce
kaźni, gdyż mieli nadzieję i takie pozory były stwarzane,
że jest to droga do upragnionej wolności. Na skutek tak potwornego
terroru psychicznego, po trzech miesiącach ląduję w szpitalu z
podejrzeniem o zawał serca. Opisanie koszmaru australijskiego
piekła przekracza ramy kilkutomowej powieści. Jednakże jeden
aspekt jest ważny do zaznaczenia. W Katyniu, przynajmniej z tego co
wiemy, nikt z funkcjonariuszy NKWD nie proponował oficerom aby w zamian
za pozbycie się oficerskich insygniów mogli uratować życie.
Również kapelan obecny wśród polskich oficerów nigdy nie
ośmieliby się nakłaniać do tego typu ‘zdrady’. W piekle
australijskiego Katynia to właśnie najbardziej zapiekły terror
psychiczny skierowany był na to abysmy się pozbyli naszych
profesjonalnych złudzień na otrzymanie pracy zgodnie z
profesjonalnymi kwalifikacjami i niektórzy, w tym szczególnie z organizacji
Łańcuckiego, robili wszystko aby zmusić nas do podjęcia
byle jakiej pracy tzw. powolnego uśmiercania nas, nie tylko
profesjonalnego. Jak to jest możliwe że Łańcucki który
wiele razy wystawał pod pomnikiem ofiar Katynia przy kościele w
Essendon, i który twierdził że jego ojciec jest ofiarą
katyńskiego mordu, mógł w tak bestialski sposób znęcać
się nad elitą profesjonalistów pdstępnie zwabioną do
Australii. Najbardziej jednak odczuliśmy potworność
antypolskiej planowej akcji niszczenia polskiej elity przez zakonników takich
jak Słowik czy Ryba. To właśnie Słowik od samego
początku znęcał się nad nami w każdym miejscu gdzie
to tylko było możliwe zmuszając nas do podejmowania byle
jakiej roboty. Nigdy nie zapomnę sytuacji kiedy to Ryba przed
kościołem w Richmond, w obecności parafian,
wyśmiewał się ze mnie jako inżyniera że przebieram w
szukaniu pracy jak panna na wydaniu. Było to tak bardzo wyrachowane i
nieludzkie że przez długi czas nie mogłem dojść do
siebie i uwierzyć że zakonnik może być takim wyrachowanym
zbirem. Pragnę podkreślić że Ryba wiedział bardzo
dobrze o naszej sytuacji i naszej walce o utrzymaniu się na powierzchni
profesjonalnej topieli. Jest bardzo prawdopodobne że Ryba
uczestniczył w procederze podstawienia nam psychicznie chorego osobnika
który zamieszkiwał piętro niżej i który zmienił nasze
życie w koszmar komunistycznych gułagów. Ten osobnik został
podstawiony po okresie kiedy Ryba dwukrotnie odwiedził nas w naszym
mieszkaniu. Od tego czasu rozpoczęły się również tak
ogromnie niszczące nasze zdrowie remonty i napady. Również
środowisko parafii w Richmond bardzo przysłużyło się
do tego abyśmy w zupełności zapomnieli o naszym profesjonalnym
statusie. Nigdy żaden z tutejszych zakonników nie wsparł nas dobrym
słowem w walce o utrzymanie profesjonalnego statusu, w walce w obronie
dobrego imienia naszych najlepszych uniwersytetów jak też w naszej
ogromnej walce o przetrwanie naszych narodowych wartości w ramach
prowadzonej działalności Queen Jadwiga Foundation. Ponieważ
uważamy że Słowik i Ryba wykorzystują swoje pozycje w
zakonie do bardzo świadomego niszczenia nas profesjonalistów polskich,
dlatego też zwracamy się do przełożonych zakonu jezuitów
o wyrzucenie ich z zakonu. Katyń. Jest w filmie Wajdy
scena kiedy pani Generałowa próbuje protestować, uderza
pięścią w szybę ciężarówki pragnąc zwrócić
uwagę na kłamstwo dotyczące Katynia, które propaganda
komunistyczna stara się propagować. Zostaje odprowadzona ale my
widzowie dobrze wiemy że był to czas komunistycznego reżimu i
że nawet pani Generałowa musiała manifestować w sposób
który Słowik czy Ryba określiliby jako ‘wariatka’. My nietylko
że jesteśmy pozbawieni jakiejkolwiek możliwości mówienia
o Katyniu australijskim ale każde nasze próby są bardzo ostro
cenzurowane przez ludzi Słowika takich jak p. Jarosz. Bardzo odczuliśmy tego typu bestialskie
zachowanie grupy tzw. AK-owców kiedy to podczas ‘kontemplacji’ pomnika
katyńskiego jeden z tych ‘żołnierzy’ w sposób bardzo ‘chamski’
zwrócił mi uwagę gdy cichym głosem wyrażałem
desaprobatę z tego że nie możemy umieścić nawet
małej tabliczki o Katyniu melberneńskim. Należy
podkreślić że słowa te kierowałem do mojej żony
a ów pan w sposób bardzo niedyskretny podsłuchiwał nasza
rozmowę. |
|
Adres: The Queen Jadwiga Foundation |
![]()