
![]()
Cenzura
Wydawać by się mogło że czasy cenzury to już
odległa przeszłość. Niestety w kręgu tzw.
polonijnych działaczy rodem z minionej stalinowskiej epoki ta forma
niszczenia społeczności lokalnej nadal obowiązuje. Nasza
organizacja jest cenzurowana przez ludzi, którzy mogą mieć
powiązania z aparatem represyjnym PRL-u. Jest to wynik tego że
lustracja nie objęła swym zasięgiem środowisk polonijnych
w tym szczególnie księży pracujących na tzw. parafiach
polskich. Jednym z pierwszych przejawów PRL-owskiej praktyki było nie
dopuszczenie do druku mojego artykułu, który był pisany na
„zamówienie” Tygodnika Polskiego. Ponieważ w tym czasie (rok 1993),
artykuły w Tygodniku Polskim były na bardzo niskim poziomie, pisane
przez zupełnie przypadkowych ludzi, którzy mieli bardzo duże
kłopoty z formułowaniem zdań w języku polskim,
zostałem poproszony o napisanie artykułu. Mimo że w tym czasie
byłem bardzo zajęty prowadzeniem badań nad estetyczną
oceną to jednak zgodziłem się na napisanie tego artykułu.
Jednakże artykuł ten nie został dopuszczony do druku przez
niejakiego p. Fijka, który sprawował nadzór nad wydawaniem tego
brukowca. Jak się okazało to nie była tylko jego decyzja.
Artykuł ten „Wariacje na temat
sztucznej inteligencji” jest dostępny i czytelnik może
ocenić jaki to rodzaj zagrożenia mogło spowodować
ukazanie się tego artykułu. Podobnie było z artykułem
który jest również na naszej stronie internetowej i który nie był
dopuszczony przez niejaką p. Jaorsz. Ten artykuł był
również zamówiony przez osobę sprawującą nadzór nad wydawaniem
tego brukowca p. Jarosz. Czegoś takiego nawet w PRL-u nie praktykowano
gdyż, jak mi sugerowano, miałem pisać tak jak to p. Jarosz i
jej doradcy mieli mi dyktować. Kolejne próby wciągnięcia mnie
w koszmar tej brukowej literatury nie przyniosły spodziewanych
rezultatów. Mimo, że niejaki Słowik próbował mnie namówić
do napisania artykułu o św. Jadwidze Królowej nie mogłem
się zgodzić na pisanie pod dyktando albo inaczej cenzurowanie. Te
dwa artykuły które ukazały się w tym brukowcu spowodowały
że poziom tej „gazety” znacznie się podniósł. Brukowiec ten
jest kierowany do społeczności mniejszości polskiej w
Australii i rozprowadzany jest na terenie ośrodków parafialnych jako
tzw. pismo katolickie. Uniemożliwianie prezentowania krytycznej oceny
panujących stosunków w środowisku polonijnym najbardziej szkodzi
naszej społeczności. Tak chamska forma cenzury i tak brutalne
odsuwanie ludzi wszechstronnie wykształconych i o krytycznym nastawieniu
jest oznaką agenturalnej działalności niektórych osób, które
bardzo świadomie starają się niszczyć środowisko
naszej społeczności. Po ukazaniu się mojego drugiego
artykułu mieliśmy wiele pozytywnych ocen czytelników tego
artykułu. Podobnie było z moim jedynym radiowym wywiadem, w którym
to prowadzący wywiad p. Piechowski z niekłamanym zdumieniem
wykrzyknął przy końcu tego wywiadu „ależ Pan
świetnie mówi po polsku”. Było to o tyle dziwne że p.
Piechowski prowadzi cykl ‘rozmowy z ciekawymi ludźmi” i wielu ciekawych
ludzi z różnych środowisk było gośćmi tego cyklu
programowego. Oczywiście najbardziej z tego skorzystali słuchacze
gdyż pojawienie się na antenie Dyrektora QJF-u, który wprawia w
zachwyt nie tylko prowadzącego wywiad to bardzo dopingujący bodziec
dla naszego środowiska mniejszości polskiej. Kolejnymi przejawami
dzikiej, agresywnej cenzury było zrywanie nam plakatów informujących
o wystawie, przez niejakiego p. Bielińskiego. Również niejaki p.
Szumny z ośrodka w Albion uniemożliwił nam prowadzenie akcji
informacyjnej. Niejaki p. Szumny był na liście agentów
dostępnej na www. Od tego czasu nie prezentujemy żadnych informacji
o naszej działalności tak w klubie ‘Syrena’ jak też w
sportowym ośrodku w Albion. Podobnie ks. Gaweł z ośrodka
Miłosierdzia Bożego, uniemożliwił nam rozprowadzenie
biuletynu mimo że osobiście go o to prosiliśmy. W
kościele w Essendon, mimo że co roku rozdajemy ten biuletyn, w
chwili gdy Słowik objał zarząd parafii, dwa lata temu
zostaliśmy brutalnie zaatakowani przez ‘harcmistrza’ i o mało nie
zostałem przez niego pobity.W tym roku znowu zostaliśmy
poniżeni o obrażeni przez ludzi podających się za komitet
parafialny, którzy starali się nam uniemożliwić kolportaż
tego biuletynu. Z tego
co wiemy te formy brutalnego napadu i cenzury są niezgodne z prawem
australijskim. Słowik używa ludzi o bardzo niskiej kulturze do
zastraszania parafian. Ci którzy podają się za komitet parafialny
nie mają żadnego prawa do terroryzowania parafian. Nie jest to
pierwszy raz i nie tylko my jesteśmy ofiarami tego typu praktyk. Kilka
lat temu zostaliśmy wyrzuceni z zebrania komitetu parafialnego na
polecenie żydówki tylko dlatego że byliśmy przeciwni
rozprowadzaniu wysokoprocentowego alkoholu na terenie kościoła. Na
to zebranie zostaliśmy zaproszeni przez ks. Rybę, który
póżniej na polecenie żydówki usunął nas z tego zebrania.
Tak wygląda demokracja parafialna w Essendon. W związku z
nadużyciami ludzi w komitetu parafialnego sterowanych przez Słowika
zwrazamy się z prośba do przełożonego zakonu jezuitów o
usunięcie Słowika z ośrodka w Essendon. Mamy nadzieję,
że odejście Słowika położy kres bestialskim formom
cenzurowania i nieszczenia naszego środowiska mniejszości polskiej
w Melbourne. Będziemy również dochodzić roszczeń za
spowodowanie bardzo dużych strat dla naszej organizacji przez niektóre
osoby działające w środowisku polonijnym. |
|
Adres: The Queen Jadwiga
Foundation |
![]()