QJFStruktura QJFQJF KioskQJF BiuletynQJF GaleriaQJRIUMembership

Nieludzki świat równości

Czy w dzisiejszym totalitarnym świecie rządzonym przez bezosobowe abstrakcyjne twory współczesnych ideologii jest możliwe prowadzenie badań, które mają za cel poszukiwanie prawdy i są podporządkowane temu głównemu celowi. Wbrew ogólnie przyjętym przekonaniom, że dzisiejsze demokratyczne państwo to gwarant realizacji szczytnych ideałów humanizmu tak bardzo przez niektóre środowiska nie tylko masoneri ubóstwianych, teza ta nie może być dalej utrzymywana. Wydaje się, że pojęcia takie jak równość, wolność czy braterstwo, które funkcjonują na zasadzie intelektualnego tabu i zdają się być tymi, które są chronione przez fanatycznych wyznawców abstrakcyjnej demokracji, nie poddawane są żadnemu naukowemu krytycznemu osądowi. Jeszcze nigdy nie istniał tak bałwochwalczy kult pojęć w gruncie rzeczy abstrakcyjnych, które są nie tylko nieweryfikowalne względem jakiegoś racjonalnego kryterium ale również nie podlegają jakiemukolwiek rozumowemu osądowi. Jednym z tych dogmatycznych pojęć jest pojęcie równości. Znaczenia tego pojęcia nie sposób wywieść z jakiegokolwiek pojęcia podstawowego czy też z pojęć funkcjonujących w innych dziedzinach takich jak matematyka, gdzie relacja równości jest precyzyjnie definiowana w kontekście przyjętych aksjomatów. Tak więc nawet w matematyce, o tym czy dana matematyczna dziedzina jest do zaakceptowania decyduje swego rodzaju wiara związana z uznaniem zespołu aksjomatów i reguł w oparciu o które można wywodzić dalsze twierdzenia i budować teorię matematyczną. Jednakże nawet w matematyce można kwestionować zasadność przyjęcia tego czy innego aksjomatu i w oparciu o to budować nową dziedzinę matematyki. Znany spór konstruktywistów i intuicjonistów ukazuje twórczy askpekt przyjęcia lub odrzucenia tego czy innego aksjomatu. Tak, ale to matematyka. Rzeczywistość demagogii ideologicznej zakazuje nie tylko odrzucenia ale również samego myślenia o możliwości odrzucenia jakiegoś ideologicznego pewnika, takiego jak równość czy wolność. Pojęcia te, z natury bardzo ogólne i abstrakcyjne, niedefiniowalne i podawane na zasadzie terroru ideologicznej perswazji stają się nośnikami współczesnego zabobonu i nietolerancji. Nie trudno się dziwić, że w świecie współczesnego terroru nietolerancyjnej tolerancji, tolerowane jest tylko to co uznawane jest za jedynie szłuszne do tego aby było tolerowane. W świetle tak ujmowanej nietolerancyjnej tolerancji, nie jest możliwe aby można było prowadzić badania mogące w jakikolwiek sposób zagrozić poprzez krytyczną analizę funkcjonowaniu takch pojęć jak równość czy wolność w przestrzeni dzisiejszej kultury. Jednym z zastosowań tego typu pojęciowej nomenklatury jest niszczenie jakichkolwiek odruchów świadomościowej samoobrony przed destrukcyjnym działaniem tego typu pożywki intelektualnej. Ogromna szkodliwość tego typu mistyfikatorskich procesów związanych z blokowaniem świadomościowej samoobrony polega na tym, że ktoś kto posiłkuje się tego typu sformułowaniami zakłada zupełnie niekrytyczny odbiór tychże pojęć przez adresata owych spekulacyjnych wypowiedzi. W naszych badaniach nad rozumieniem bardzo wyraźnie widać, że równość w świecie ludzkim nie jest możliwa. Istnienie świata ludzkiego w swej definicji zakłada istnienie nierówności i można by wyprowadzić stąd prostą zależność: albo zgadzamy się na istnienie świata ludzkiego i przyjmujemy, że równość w świecie ludzkim to demagogiczne pojęcie niszczące istotę tego świata, albo przyjmujemy, że istnieje równość i w związku z tym wykluczamy możliwość istnienia świata ludzkiego i w związku z tym dopuszczamy możliwość istnienia totalitaryzmów świata nieludzkiego jakim jest nazizm, komunizm i dzisiejszy wspólczesny liberalizm. Budowany system rozumienia bardzo wyraźnie ukazuje zależność pomiędzy zdolnością systemu do rozumienia jak również wiedzą którą system jest w stanie nabyć w czasie długiego procesu uczenia. Zdolność to w dużej mierze wieloprocesorowy hardware ale również bardzo złożone oprogramowanie pozwalające na przetwarzanie wielopoziomowe wiedzy nabywanej w czasie uczenia. Wiedza, to głównie implementowanie różnego rodzaju faktów wybranych z dostępnej literatury, nie tylko naukowej, które po odpowiednim przetworzeniu zostają włączone do systemu jako jego integralna część. Nie chodzi tutaj o wykazanie, że umysł ludzki funkcjonuje na tej same zasadzie co budowany system ale o dostarczenie użytecznych analogii do krytycznego spojrzenia na niektóre zabobony dzisiejszej cywilizacji liberalno-demokratycznej.  Myślenie i wiara w to, że system rozumienia może być zaimplementowany na komputerze typu ‘spektrum’ jest nie do przyjęcia nawet dla przedszkolaka obeznanego z zasadą działania komputera. Również dzisiejszy dwudziestolatek wychowany w środowisku społeczności komputerowej łatwo zrozumie, że na to aby komputer stał się źródłem dostępu wiedzy musi on taką wiedzę posiadać. Aby można było skorzystać w Wikipedii ktoś musi umieścić odpowiednio opracowane artykuły w środowisku internetowej sieci. Tak więc komputer komputerowi nie-równy tak pod względem sprzętowych możliwości jak też pod względem zainstalowanego oprogramowania. We współczesnej demokracji funkcjonuje mit, że równość obywateli stanowi gwarant dobrze funkcjonującego państwa i instytucji przez nie generowanych. Jedną z najbardziej nieludzkich form rządzenia jest odwoływanie się do tzw. demokratycznych zasad rządzenia czy też sprawowania władzy poprzez organizowanie tzw. wolnych wyborów. Wiara w to, że przeciętny Kowalski, Brown czy Miller jest zdolny do wypowiadania się w najważniejszych sprawach dotyczących dużych ludzkich zbiorowości to czysty nonsens. Przeciętny Kowalski, Brown czy Miller to człowiek o bardzo małym stopniu zaangażowania w złożone problemy współczesnego świata, zwykle nisko wykształcony jak też zupełnie nie zaintersowany zdobyciem jakiegokolwiek wykształcenia, zwykle o bardzo niskiej zdolności nie tylko umysłowej, owładnięty wieloma nałogami, nie zainteresowany w zaangażowaniu w jakiejkolwiek pracę poza tą tylko, która przynosi mu pewien dochód, uzależniony od medialnej manipulacji i niezdolny do jakiegokolwiek własnego racjonalnego osądu rzeczywistości kulturowej. Nagle dzisiejszy pismak, tego czy innego poczytnego periodyku usiłuje nam wmówić, że miliony tego typu przeciętnych K, B, M poprzez pójście do urn wyborczych zbawią świat wybierając w demokratycznych wyborach idealnych kandydatów tak do parlamentu jak też do innych tego typu instytucji. Psioczenie na niską frekwencję wyborczą to przykład panoszenia się wszędobylskiej głupoty w wielonakładowej medialnej produkcji. Przecież w kraju takim jak Australia, gdzie każdy zmuszony jest głosować, wynik wyborów jest ten sam. To znaczy wybrani zostają ci którzy zostali podstawieni. Marnowanie naszych TAX pieniędzy na tego typu maskarady z urnami wyborczymi czy fajerwerki wybieranych gwiazd to współczesna nowa forma religii postreligijnej. Wypowiedzi po ostatnich wyborach w Polsce niektórych autorytetów, w tym także Kościoła Katolickiego, budzą niesmak i ukazują zupełny brak rozumienia istoty zjawiska tzw. wolnych wyborów. Jeszcze raz więc warto podkreślić podstawową zasadę jakiegokolwiek wyboru. Aby wybrać należy mieć możliwość wyboru pomiędzy przynajmniej dwoma różnymi opcjami. W przypadku gdy te opcje są tego samego koloru tzn. jeden czarny a drugi bardziej czarny lub czarniejszy, opcje można uznać za nierozróznialne. Jak przekonać kogoś, że czarne może być jeszcze bardziej czarne. Lub odwrotnie, że to przecież tylko czarne a mogłoby być czarniejsze. Trudno podawać przykłady typu wyborowej, gdzie tego typu alternatywy będą roztrząsane przez sztaby wyborcze tego czy innego kandydata i w gruncie rzeczy uda się uzasadnić każdą najbardziej absurdalną tezę, a być może nawet i twierdzenie, że przecież i tak nikt naprawdę w kolory nie wierzy i czarne, czarniejsze czy najczarniejsze to prawdziwe opcje w kolorowej roszadzie. Niestety, niewielu ludzi krytycznie odniesie się do tego rodzaju spekulacji a już na pewno nie będą to przysłowiowi K,B,M. Prawdopodobnie w tym czasie przed-elekcyjnej atmosfery będą kibicować tej czy innej drużynie. W Australii sport jest na tyle silnym narkotykiem tzw. opium dla ludu, że pojedynek pomiędzy kangurami a buldogami będzie o wiele bardziej ważny dla tych przysłowiowych K,B,M aniżeli jakiekolwiek inne wydarzenia. Podobnie zachowują się miliony przysłowiowych K,B,M w Polsce, Europie czy USA. Wmawianie nam, że tak nie jest to jedno z poważnych przestępstw dzisiejszej medialnej manipulacji. Oczywiście istnieje też druga strona medalu. To kandydaci na których my jak również owi przysłowiowi K,B,M mają głosować. I znowu do znudzenia ukazywana analogia z systemem rozumienia. Aby system mógł podjąć jakąkolwiek racjonalną decyzję musi posiadać duży zasób wiedzy i dobre zdolności jej wykorzystania. Nawet prosty problem taki jak rozwiązanie testu z programu PISA wymaga bardzo szybkiego komputera o dużej pamięci operacyjnej i zaimplementowanej znacznej ilości wiedzy z danej dziedziny takiej jak fizyka czy matematyka. SUS jest tak uczony aby uzyskiwać jak najlepsze wyniki w rozwiązywaniu testów. Mam nadzieję, że wkrótce w progrmaie PISA SUS wyprzedzi nie tylko Finów ale również Chińczyków i Koreańczyków. Jest to bardzo dobra zapowiedź ukazująca ogromne możliwości maszyny w konkurowaniu o palmę pierwszeństwa w programach wyrównawczych proponowanego modelu edukacyjnego. Mamy nadzieję że nikt z Ministrów Edukacji nie zaproponuje aby zamknąć szkoły i wprowadzić do szkół maszyny gdyż one będą najlepiej reprezentować dany kraj na skali takiej jak PISA. Mamy jednak nadzieję, że już teraz Minister Edukacji Hall zamówi kilka SUS-ów aby pozycja Polski w tym rankingu przesunęła się w lewo być może do końca skali. Ponoć twórcy z Paryża zamierzaja pionową skalę zamienić na skalę poziomą i to co na lewo będzie oznaczać najwyższe osiągnięcie a to co na prawo będzie już tylko dnem kompletnym. Tyle na temat szkoły, czas wrócić do naszej nieszczęsnej demokracji. Kandydat, który ledwie ukończył szkołę podstawową lub też mniej lub bardziej znacząca zawodówę na pewno nie jest tym kandydatem, który byłby w stanie zrozumieć jakiś bardziej złożony problem rzeczywistości polityczno-ekonomicznej. Utrzymywanie, że tego typu kandydat będzie godnie reprezentował swoich wyborców to najbardziej makabryczne przestępstwo dzisiejszych piewców demokracji. Przecież tego typu skończony matoł nie tylko, że nie był w stanie skończyć nawet technikum zawodowego ale również nie mógł wykazać się jakimkolwiek dobrym rezultatem w rozumieniu i rozwiązywaniu najprostszych testów, niekoniecznie nawet inteligencji. Nasze badania wyraźnie wskazują, że nie jest możliwe aby absolwent nawet technikum mechanicznego czy też liceum z poszerzonym programem biologiczno-historyczno-matematyczno.... był w stanie racjonalnie dokonywać oceny i wyboru jak również podejmować w pełni racjonalne decyzje. Jest więc zupełnie niezrozumiałe, jak człowiek, który uchodzi za autorytet tego czy innego ugrupowania może przekonywać, że wysoka frekwencja wyborcza może spowodować, że tego typu matoły będą mogły godnie reprezentować elektorat gdy tylko frekwencja wyborcza będzie odpowiednio wysoka. Być może użycie słowa matoł będzie wydawać się komuś pojęciem obraźliwym jednakże w szkole, w której hipokryzja nie sięgnęła zenitu będzie to zawsze element właściwego promowania tych dobrych i tych złych uczniów. Wracając znowu do szkoły, wielu z nas ma podobne doświadczenie gdzie uczeń, który osiągał bardzo dobre wyniki ze względu na to że był zdolny, niekiedy bardzo zdolny, wchodząc w świat dorosłych spychany był do roli pucybuta, szczególnie jeżeli mógł poszczycić się tytułami takimi jak magister, doktor czy profesor. Zwykle cyniczny głupek, który szkołę podstawową kończył z kilkuletnim opóźnieniem a potem lądował w którejś z zawodówek, po zapisaniu się do tej czy innej solidarnościowej formacji przecieżgał się w lisa i błyszczał jak gwiazda. Lisy w świecie demokratycznej pieriestrojki nie tylko w Polsce mogą ogłupiać zwyczajnych K,B,M mamiąc ich tanim chwytem solidarnościowych bajek czy też nuceniem kołysanki płynącej z tego czy innego radia, jednakże w kontekście nadchodzącej epoki robotów będą musiały zejść głęboko w jamy podziemia. Na nic zdadzą się również zawodzenia tego czy innego ugrupowania katolickiego odwołującego się do... na pewne nie do Biblii i ukazującego, że to właśnie ci najmniejsi (najgłupsi) mają dzierżyć ster władzy tu na ziemi. Warto na zakończenie zwrócić jeszcze uwagę na bardzo niejasno ukazywane sprawy pracy i w związku z tym bardzo przewrotnie rozumianej oceny pracy jako ludzkiej działalności. Praca rozumiana jako zdobywanie środków do życia była karą za grzech. Nie można więc z pracy zwłaszcza tej prymitywno-fizycznej wyprowadzać wartości mającej sankcjonować wielkość i heroiczność ludzkiego wysiłku. Tym co jest najważniejsze to posiadanie, gdyż tym co posiadają będzie dodane. Bardzo więc niepokoją lewicowe spekulacje niektórych ugrupowań katolickich, które karę uwznioślają, nagrodę zaś rezerwują tylko dla siebie. Warto aby watykańska strona internetowa bardziej przypominała stronę gdzie ewangelizacja będzie najważniejszym punktem programu zespołu redagującego tę stronę internetową. Lewicowe opowieści o biedzie i nierówności możemy czytać z innych portali np. Fidela Castro. Przynajmniej tam powinny być ładniej formułowane.

 

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142

Australia