
![]()
|
Współczesne
kamienowanie
Australijska ‘pzpr’ -
pałac siedziba sekretarzy Body Corporate Nasze miesce
tylko w korytarzu Jesteśmy bardzo
zaniepokojeni ostatnimi atakami na chrześcijan. Jak już
pisaliśmy poprzednio, jesteśmy ciągle atakowani i żyjemy
w bardzo dużym stresie. W wigilię około południa
zostaliśmy sterroryzowani przez bardzo głośną muzykę
dochodzącą z mieszkania nr. 22 (ponad naszym mieszkaniem). W
mieszkaniu nie można było przebywać. Zmuszeni byliśmy
zwrócić uwagę lokatorowi w tym mieszkaniu. Mimo naszych próśb
lokator nie raczył z nami rozmawiać. Po jakimś czasie lokator
z kolegą zapukali do naszego mieszkania aby wyjaśnić nam
że on lubi robić imprezy i nie będzie zważał na
nasze prośby. To nie jest pierwsza impreza. Brzmiało to jak
pogróżka gdyż w tym mieszkaniu przebywało kilka a być
może kilkanaście osób bardzo wrogo do nas nastawionych. Na
szczęście ściszyli łomot muzyczny ale wigilię
spożywaliśmy pod ogromnym stresem obawiając się, że
mogą nas dalej napastować. Tak było we wszystkie dni
świąteczne i aby uniknąć kolejnego napadu musieliśmy
święta spędzać w samochodzie. Ten scenariusz jest
realizowany każdego roku tak że jest już tradycją że
święta spędzamy w samochodzie obawiając się wracać
do naszego mieszkania. Wczoraj w nocy również dobijali się do
naszych drzwi gdy wróciliśmy późnym wieczorem. Każdy
dzień to oczekiwanie że mogą nam coś zniszczyć,
ukraść czy też zaatakować nas gdy wychodzimy.
Zwracaliśmy się do p. Swiatkowskiego o podanie nam adresu
właściciela tego mieszkania i jak dotychczas nie otrzymaliśmy
tego adresu. Ponieważ lokator mieszka zaraz obok mieszkania Anity,
obawiamy się że ona może też inspirować te ataki na
nas. W kotekście tego co mówi się o prześladowaniach
chrześcijan mamy prawo oczekiwać pomocy ze strony organizacji
kościelnych jak również od naszego polskiego wymiaru ścigania
do położenia kresu tym bestialskim atakom na nas i na naszą
organizację. Ma to również związek z postacią niejakiego
Swiatkowskiego, sekretarza Body Corporate. Tak jak już pisaliśmy
poprzednio, okres przedświąteczny mieliśmy zniszczony poprzez
zorganizowanie general meeting w Body Corporate 19 grudnia, tuż przed
świętami. Po tym jak wysłaliśmy e-mail do Swiatkowskiego
z prośbą o policyjne śledztwo w sprawie finansowych
nadużyć sekretarza Kleina, zaczęła się seria
bandyckich napadów. Była to próba zastraszenia nas przez Swiatkowskiego
tak abyśmy nie mogli być obecni na zebraniu. Mimo wszystkich prób
zastraszania przybyliśmy na zebranie na kilkanaście minut przed
jego rozpoczęciem. Była już obecna p. Skaro i po jakimś
czasie dołączył kolejny właściciel, który nie
raczył się nawet nam przedstawić. Oboje z p. Skaro byli bardzo
wrogo do nas nastawieni i nie chcieli z nami rozmawiać. Jest to typowa
forma mobingu stosowana przez tych właścicieli. Byliśmy bardzo
zaskoczeni gdyż zebranie to było organizowane tuż przed samymi
świętami gdy w każdej nawet najmniejszej
społeczności organizuje się Christmas party i gdzie w czasie
tego typu imprez atmosfera jest bardzo przyjacielska. Czujemy, że to
jest bardzo skierowane przeciwko nam katolikom. Samo zorganizowanie general
meeting tuż przed samymi świętami było wymierzone
przeciwko nam katolikom, tak aby wyrządzić nam dużą
krzywdę. P. Skaro z tego co wiemy świąt Bożego Narodzenia
nie obchodzi, a przynajmniej jej to nie przeszkadzało. Należy podkreślić
że jako członkowie the Queen Jadwiga Foundation przed
świętami mamy bardzo dużo pracy. Ten general meeting i taka
potwornie wroga atmosfera którą wytworzyli p. Skaro i Swiatkowski
wyrządziło dużą szkodę nam i naszej fundacji.
Ponieważ ta wroga atmosfera nie sprzyjała oczekiwaniu w
obecności tego duetu więc poprosiliśmy recepcjonistkę o
podanie nam pokoju sekretarza Swiatkowskiego. Ku naszemu zdumieniu
recepcjonistka oznajmiła że zabrania się właścicielom
wchodzenia do pokoju sekretarza i że sekretarz będzie poproszony
aby z nami rozmawiać na korytarzu. W krótkim czasie pojawił
się sekretarz i jednym z pierwszych pytań które mu zadaliśmy
to było pytanie czy jest on pochodzenia polskiego. Bąknął
coś z czego wynikało, że jest Polakiem ale rozmawiał z nami
po angielsku. Byliśmy bardzo zaszokowani gdyż wynikało z tego
co mówił że jest to uciekinier roku 68. Tylko w kilku przypadkach
spotkaliśmy się z takim aroganckim przejawem antypolonizmu gdzie
człowiek który przyjechał z Polski nie życzy sobie aby w ‘przyjacielskiej’
rozmowie rozmawiać po polsku, zwłaszcza że rozmawialiśmy
w cztery oczy. P. Swiatkowski kilkakrotnie powtarzał że jest to
‘przyjacielska’ rozmowa, bełkocząc po angielsku, cały czas
przy tym bardzo poważnie nas obrażając. Dopiero na moją
ripostę aby wyjaśnił na zebraniu dlaczego nas okrada
stracił panowanie nad sobą i poprosił nas do innego pokoju,
aby dalej psychicznie znęcać się nad nami. Ponieważ czas
zebrania się rozpoczął i nikt inny na to zebranie nie
przyszedł widząc determinację tej bandy w znęcaniu
się nad nami, opuściliśmy lokal Body Corporate. General
meeting, tak jak co roku, w podobnym gronie trzech osób (łącznie z
sekretarzem) bez przeszkód podejmował absurdalne decyzje, które zgodnie
z prawem nie posiadają żadnej merytorycznej ważności.
Jest to kolejny przykład bezprecedensowego łamania prawa przez tych
samozwańczych ‘bandziorów’. Pragniemy aby jak najszybciej prokuratoura
zajęła się działalnością Swiatkowskiego i p.
Skaro. Ponieważ widzieliśmy p. Swiatkowskiego w kościele w
Richmond w czasie świat, bardzo obawiamy się że może
mieć silne powiązania a tutejszym światem przestępczym
agentów roku 68. Zwrazamy się więc do IPN-u o pomoc w ustaleniu kim
tak naprawdę są p. Skaro, sekretarz Swiatkowski, Słowik i ks.
Ryba. Ponieważ bardzo obawiamy się o nasze życie w
kontekście zbrodniczej działalności niektórych osób z Body
Corporate i ich powiązania ze środowiskiem uciekinierów 68 roku,
więc zwracamy się do prokuratury o podjęcie natychmiastowego
śledztwa mającego na celu wyjaśnienie na czyje zlecenie
działają te osoby powodujące zagrożenie dla naszego
życia i działalności naszej fundacji. Wcześniej już
mieliśmy ponowne oznaki mobingu w środowisku parafi w Richmond
które mogą mieć powiązanie z działalnością
sekretarza Swiatkowskiego. Po przyjeździe ks. dr Roztworowskego (kilka
miesięcy temu) zaproponwaliśmy mu spotkanie jako że nie jest
łatwo w środowisku „polonijnym” spotkać księdza z
doktoratem i przy tym posiadającego trochę szerszy horyzont
zainteresowań. Pragnęliśmy zasięgnąć porady w kilku
sprawach związanych z działalnością naszej Fundacji a
przy tym pokazać kilka miejsc w Melbourne które wydają się
być interesujące. Znając środowisko „polonijne” wiemy
że poza federation square i kilkoma polonijnymi „przytułkami
beznadziei” nic nie będzie mu zaoferowane do zobaczenia. Gdy na
początku grudnia zaprosiliśmy ks. doktora do NGV (galeria
malarstwa) ks. dr. Rostworowski wydawał się być zachwycony.
Ponieważ to zaproszenie było w obecności Słowika więc
obawialiśmy się że powtórzy się scenariusz kilku
poprzednich „zaproszeń”. Ks. doktor przeszedł nasze
najśmielsze oczekiwania. Do galerii mieliśmy udać się
tuż po Mszy św. Gdy zaraz po zakończeniu Mszy św.
podbiegliśmy do zakrystii okazało się że ks. doktor
już wyszedł i nikt nie bardzo wiedział gdzie się
znajduje. Pobiegliśmy do klubu przy kościele i dopiero po
długim czasie poszukiwań jeden z bywalców klubu powiedział nam
że ks. doktor pojechał na spotkanie. Byliśmy ogromnie
zaszokowani gdyż ks. doktor mógł przecież zostawić
komuś wiadomość o tym że nie będzie mógł lub
nie chce się z nami spotkać i nie narażać nas na
poniżające poszukiwania. Ktoś może zdziwić się
dlaczego tak pozornie drobne sprawy opisujemy na stronie internetowej QJF. Warto
jednakże spojrzeć na to z innej strony. Kiedyś szlachcic za
złamanie słowa mógł utracić wszystkie przywilejej
szlacheckie. I nie chodzi o to że w dzisiejszym społeczeństwie
coś takiego jak danie słowa to pusty frazes. Nie oczekujemy dzisiaj
od nikogo, że słowo będzie miało dlań jakiekolwiek
znaczenie. Po doświadczeniach w środowisku nie tylko polonijnym nie
jesteśmy tak naiwni aby przywiązywać wagę do czyichś
zapewnień czy też zobowiązań. Nic z tych rzeczy. Chodzi
jednakże o pewną prawidłowość, która w
środowisku Słowika staje się koszmarem. Tak jak już
wcześniej było to ukazane, prawidłowośc jest bardzo
prosta. Zwracamy się do osoby o spotkanie, ogłoszenie itp. Osoba ta
wyraża zachwyt, jest wprost zauroczona naszą prozycją, potem
jest Słowik, i nagle ta osoba staje się naszym wrogiem. Pragniemy
to wyjaśnić gdyż zaczyna to być już bardzo
niebezpieczne i ten osobnik może posunąć się dużo
dalej. Poza tym nigdy nie przypuszczalibyśmy że ktoś taki jak
ks. dr Rostworowski może zachować się tak jak człowiek
pozbawiony honoru. Kolejny element tła
mobingu. Wysłaliśmy przed świętami do ks. Ryby
prośbę (przez e-mail) o ogłoszenie, w czasie
ogłoszeń pod koniec Mszy św. W niedzielę ogłoszenie
się ukazało ale zupełnie innej treści. Ogłoszenie
nie było zbyt wielkiej wagi jednakże zmiana treści
powodowała zupełnie inny odbiór. Ponieważ w następnym
roku obchodzimy 15-tą rocznicę kanonizacji św. Jadwigi
Królowej, chodziło o przypomnienie o św. Jadwidze królowej i o
naszej fundacji. Należy podkreślić, ze ks. Ryba nigdy nie
wspomniał o naszej fundacji mimo że my jako członkowie fundacji
należymy do parafii w Richmond o prawie co niedziela jesteśmy na
Mszy św. w Richmond. W kontekście organizowanch przez nas obchodów
rocznicy kanonizacji ma to bardzo duże znaczenie. Okazywanie tak bardzo
wrogiej postawy w stosunku do nas i do QJF uniemożliwia nam prowadzenie
normalnej działalności i naraża na ogromne straty nie tylko
materialne. Ks. Ryba potrafi bardzo dobrze pamiętać o gościach
takich jak chór ‘Syrena’, którzy raczą nas miernymi pokazami i to podczas
Mszy św. czy też reklamie zupełnie ‘antykościelnej‘
imprezy na Federation Square. Boimy się wręcz zwracać do tego
zakonnika z prośbą o jakiekolwiek ogłoszenie związane tak
ze św. Jadwigą, jej świętem czy też naszą
fundacją gdyż prawdopodobnie po konsultacji ze Słowikiem poda
ogłoszenie w takiej formie że będziemy żałować
że owe ogłoszenie pragnęliśmy podać. W świetle
prześladowań chrześcijan mamy prawo zaapelować do
dzisiejszych faryzeuszy katolicyzmu o nie podżeganie tłumów do
kamienowania nas. Jest to też bardzo poważne przestępstwo i
ciężki grzech. W kontekście Body
Corporate, warto porównać bogactwo i wystrój siedziby sekretarzy tej
organizacji z barakami w których zmuszeni jesteśmy mieszkać. Jak
się ma zainstalowanie tak drogiego sprzętu do treści na niej
wyświetlanej. I tak dwie osoby przybyłe na spotkanie muszą na
super nowoczesnym sprzęcie czytać że spotkanie z zekretarzem
Swiatkowskim odbędzie się w Sali nr. 15. Dlaczego my musimy
płacić na tę spuściznę komunistów Howka, Kitinga, i
kilku idiotycznych sekretarzy terroryzujących nas, właścicieli
zmuszonych do mieszkania w tych prymitywnych barakach dzisiejszych obozów
terroru psychicznego. Kiedyś pisano ‘arbait macht frei’, dzisiaj
już bez napisu zmuszeni jesteśmy pracować jak niewolnicy,
ostatnie pieniądze przeznaczając na naszą charytatywną
organizację wspomagającą polskie dzieci i prowadząc
najnowsze badania naukowe. Za swą pracę nie otrzymujemy
żadnego wynagrodzenia, okradani już nie na rampie ale we
własnych mieszkaniach i maltretowani przez sąsiadów roku 68.
Nadzór, to nie chłopcy w brązowych mundurkach ale ich ofiary
stosujące barziej wyrafinowany rodzaj terroru psychicznego rodem ze
stalinowskich gułagów. I jeszcze jeden szczegół. Ostatnia rozmowa z p. Łańcuckim.
p. Łańcucki tak bardzo podkreśla mówiąc o tej czy innej
osobie że jest ona zrównoważona. To pozwala wyjaśnić
dlaczego tym draniom z federacji tak bardzo zależy na pomówieniu ofiary
mobingu że to osoba niezrównoważona. Dlatego też tak wielu
wypadkach odmówił nam osobiście pomocy kiedy byliśmy
wypędzani z własnego mieszkania przez bandytów
zagrażających naszemu życiu. Przechodząc tak potworne
katowanie nie mamy według tego prezesa nawet prawa do tego aby niekiedy
w sposób najbarziej godny zamanifestować naszą rozpaczliwą
prośbę o solidarność z nami ofiarami tak potwornego
terroru. Według tych drani jesteśmy niezrównoważeni gdy
domagamy się zaprzestania tak wyniszczającego nas i naszą
organizację bandyckich ataków i zapłaty za ogromną pracę
w nieludzkich wręcz warunkach. Czy ten „zrównoważony” wieczny
prezes nie pokazuje swego patologicznego wręcz cynizmu w stosunku do
ofiar australijskiego katynia. Czy nie jest to objaw patologicznego
wręcz zupełnego zaniku ludzkich odruchów cechujących
mitologiczne bestie? Przecież nawet pies kopnięty znienacka podkutym
buciorem wyda odgłos na który każdy normalny człowiek
zareaguje chęcią udzielenia pomocy. Skąd wśród tych drani
z federacji tyle nienawiści do nas Polaków podstępnie zwabionych do
Australi, maltretowanych i poniżanych bez możliwości powrotu
do ukochanej ojczyzny rządzonej przez żydowskich agresorów i ich
popleczników. |
|
Adres: The Queen Jadwiga
Foundation |
![]()