QJFStruktura QJFQJF KioskQJF BiuletynQJF GaleriaQJRIUMembership

Muzyka Chopina jest ciągle symbolem polskości i wyraża niejako esencję naszej polskiej narodowej muzycznej archetypalnej wrażliwości. W przeciwieństwie do muzyki takich kompozytorów jak Mozart, którą można grać bez znaczącej dozy interpretacyjnego wkładu, muzyka Chopina w większości wymaga bardzo wyrafinowanego interpretacyjnego geniuszu. Stąd też utwory Mozarta mogą być grane przez młodych wirtuozów którzy posiadają bardzo dobrze opanowaną technikę gry na fortepianie. Niestety Chopin grany „mechanicznie”  staje się Mozartem romantyzmu. Nie znaczy to że dziecko kilkunastoletnie nie może grać Chopina i wprawiać w podziw publiczność zafascynowaną techniczną biegłością gry i zupełnie nie zwracającą uwagę na muzyczny przekaz.

W niedzielę (14/11/2010) byliśmy na koncercie A. Kogosowskiego w Melbourne. Kilka utworów było wykonywane z wyczuciem polskiego ducha. Nie często daje się słyszeć muzykę Chopina, która rzeczywiście interpretowana jest w stylu naszego narodowego duchowego bogactwa. Jest jednakże kilka pozamuzycznych refleksji. Pierwsza to udział bardzo młodych pianistek pochodzenia azjatyckiego. Z jednej strony powinniśmy być dumni z tego że tak bardzo polska muzyka jest tak chętnie grywana przez niepolskich wykonawców. Jednakże ogromny niepokój budzi fakt że żadne dziecko polskie nie jest zachęcane do robienia kariery profesjonalnego pianisty. Znając bardzo dobrze tzw. środowisko polonijne wiemy że nawet największy talent muzyczny będzie zniszczony. Utalentowane dziecko i nie tylko, najpierw trzeba „odkryć” a następnie stworzyć warunki do tego aby talent się rozwijał. Niestety to też nie jest wystarczające. Nawet najlepsze warunki stworzone młodym talentom w środowisku które nie ceni a wręcz perfidnie niszczy utalentowane jednostki które przestały być „młode” nie będą zachętą dla młodych do tego aby poświęcać bardzo dużo czasu i wkładać bardzo dużo pracy w rozwój swego talentu. Trudno jest zachęcić dziecko do ogromnej pracy gdy wie że swój talent będzie „eksponować” na idiotycznej imprezie Słowika na federation square, profesjonalnie zaś pracując w rzeźni lub jako pomocnik pana Janka. Inne nacje które ponoć są nacjami wybranymi w inny sposób starają się nawet bardzo mierne talenty wykorzystywać. I tak dla przykładu dziecko, które niekoniecznie musi posiadać talent muzyczny będzie w przyszłości profesjonalnym muzykiem gdyż w jego repertuarze będą tacy kompozytorzy jak Schonberg lub Berg. Wszyscy wiemy że abyt wykonywać tego rodzaju ‘zgiełk’ nie potrzeba żadnego muzycznego talentu. Kolejna sprawa to bardzo antypolskie nastawienie tak działaczy polonijnych jak też władz polskich do problemu reklamy polskiej kultury. Obecnie w Polsce ogromnie nagłaśniana jest sprawa stoczni tak jak by to miało jakiś poważniejszy wpływ na stan gospodarki naszego kraju. Po pierwsze „stocznia” nie jest wcale aż tak dobrą i rentowną gałęzią przemysłu w którą warto by inwestowac. Niewielka grupa stoczniowców może się przekwalifikować i zająć się tworzeniem np. przemysłu nowoczesnych robotów. Jednakże nie jest to ważny element tego artykułu tak aby warto było mu poświęcać więcej uwagi. Nas interesuje fakt, że nikt z tych bajkopisarzy którzy z takim uporem walczą o Polskę robotniczą nie bierze pod uwagę faktu że zarabiać możemy jako naród i jako kraj na wytwarzaniu produktów kultury naszego narodu. Jednym z tego typu wytworów może być muzyka Chopina transformowana ze studiów nagraniowych lub hal koncertowych do nieźle sprzedającego się produktu jakim jest płyta kompaktowa z nagraniami muzyki Chopina. Jak to się dzieje że sprawa stoczni i kilku stoczniowców jest ogromnie ważnym problemem dla naszych rodzimych bajkopisarzy a wytwarzanie i rozporowadzanie płyt kompaktowych z muzyką Chopina jest zupełnie bez znaczenia. Przecież większość dostępnych na rynku płyt kompaktowych z muzyką Chopina to płyty wytwórni niepolskich i wykonwaców niepolskiego pochodzenia. Przy tego typu bajkowaniu o dobrych i biednych robotnikach zastaniemy sytuację taką że muzyka Chopina będzie importowana do Polski tak na płytach jak i w postaci wirtuozów koncertujących w Polsce z Azji czy z Izraela a nasz naród będzie kozikiem wyrzynał łódki z kory sosnowej. Żeby było bardziej po polsku to będzie to nazywane ratowaniem polskiego przemysłu stoczniowego. Problem korzyści naszego kraju ze sprzedaży dzieł kultury takich jak muzyka Chopina jest problemem bardziej ogólnym który można nazwać infantylnym spadkiem po PRL-u. Nie dziwi więc fakt że takie organizacje jak QJF które niszczone są przez polskie władze tylko dlatego że staramy się promować Polskę jako kraj w którym tzw. siły wytwórcze nastawione są na produkcję o dużej zawartości materiału myślowego i wartości duchowych naszego narodu. Trudno uwierzyć w argumenty bajkopisarzy że w Polsce wytworzenie płyty kompaktowej to zadanie przerastające polskie firmy i polskich businesmanów.

Kolejna sprawa to sprawa reklamy i punktów sprzedaży. Bez stworzenia międzynarodowej sieci polskich placówek sprzedających dobra kultury polskiej nie ma żadnych perspektyw na sprzedaż nawet najlepszego polskiego produktu. Dlaczego więc władze polskie niszczą naszą organizację która jako jedna z niewielu może w profesjonalny sposób pomóc w organizacji tego typu placówek.

Kolejna sprawa dotyczy problemu o którym była krótka wzmianka na początku tego artykułu, to sprawa perfidnego niszczenia symboli polskiego ducha narodowego jakim jest QJF. Święta Jadwiga Królowa, która zapoczątkowała w Polsce tworzenie kultury polskiej „kompatybilnej” z ówczesną kulturą chrześcijańskiej Europy, jest najpewniejszym gwarantem tego że Polska kultura tworzona z inspiracji jej dziełami to kultura europejskiego dziedzictwa. QJF jako jedna z nielicznych organizacji powstała poza granicami kraju jest w całości zogniskowana na promowaniu dzieł polskich twórców jak rónież dzieł polskiej kultury które osadzone na bazie katolickiej tradycji są jednocześnie dziełami najwyższego lotu. Stąd też Chopin, Matejko ale również Łukasiewicz, Domeyko, Strzelecki czy Kochanowski. Promowanie twórczości ludowej czy też różnego rodzaju popkultury zostawiamy takim animatorom życia polonijnego jak ks. Słowik czy Łańcucki.

Sprawa talentu i sprawa właściwego rozwoju twórczych jednostek to sprawa nie tylko kultury ale również sprawa ogromnych korzyści rozwoju gospodarczego naszego kraju. Jest jednakże jeszcze inny bardzo ważny aspekt który warto ukazać bardziej szczegółowo. W Australii ogromną wagę przywiązuje się do poprawienia wskaźników edukacyjnych osiągnięc tak na poziomie szkoły jak też na poziomie indywidualnego ucznia. Rząd stanowy w Wiktorii przeznacza bardzo duże sumy pieniędzy na środki mające poprawić tego typu wskaźniki. Mimo analizy wielu czynników wpływających na zaistniałą sytuację edukacyjną jeden, w naszym odczuciu najważniejszy, jest zupełnie ignorowany. Jak już wcześniej było wspomniane dziecko podejmie się ciężkiego trudu pracy w celu uzyskania bardzo dobrych wyników pod warunkiem że będzie widziało jakiś prawdziwy cel który może być do osiągnięcia dzięki tak wytężonej pracy. W Australii gdzie sport jest traktowany niejako jako religia trudno przekonać nawet najbardziej uzdolnione dziecko do tego aby „inwestowało” w robienie kariery naukowej gdy widzi że kariera najbardziej pośledniego sportowca jest na tyle lukratywna że wszelkiego rodzaju stopnie naukowe, niepewność i ogromna praca są niewarte do podjęcia się trudu kroczenia tego typu drogą kariery zawodowej. Również wszelkiego rodzaju widowiska idoli i zawrotne kariery gwiazd „popu” nie bardzo można przełożyć na język zachęty do studiowania matematyki czy też innych dziedzin wymagających ogromnej pracy. Jest też jeszcze jeden bardzo ważny szczegół który w Australii jest najbarziej znaczący. Istnieje bardzo duże zróżnicowanie w dostępie do najbardziej lukratywnych pozycji zawodowych wśród poszczególnych nacji społeczeństwa australijskiego. I tak dziecko angielskie, żydowskie czy chińskie nie będzie miało problemu w byciu profesorem, ministrem, przemysłowcem, bankierem czy nawet lekarzem lub profesjonalnym wykonwacom muzyki. Dziecko polskie już od najmłodszych lat jest spychane do roli pomocnika malarza lub marnowania swego talentu w zespołach typu ‘luśnia’. Innym ogromnie ważnym elementem jest tworzenie tzw. negatywnych sukcesów. I tak dziecku pokazuje się przykład profesora QJRIU dając mu do zrozumienia że jeżeli będzie się starało studiować na kilku kierunkach i dążyć za wszelką cenę do tworzenia unikalnej naukowej (polskiej) twórczości to skończy tak jak dyrektor QJRIU. Będzie pracować bez żadnego wynagrodzenia, będzie poniżane i maltretowane. Podawanie przykładu dyrektora QJRIU dzieciom nie tylko szkoły sobotniej jest bardzo dobrym sposobem na odstraszenie ich od robienia jakiejkolwiek kariery nie tylko naukowej. W środowisku polonijnym osoby szczególnie niepolskiego pochodzenia, działąjące bardzo świadomie na szkodę naszej mniejszości polskiej tak jak ks. Słowik, bardzo wykorzystują tego typu negatywne sukcesy. Jest to proceder bardzo szkodzący polskiemu narodowi gdyż powoduje tworzenie podświadomego poczucia bardzo niskiej wartości i zupełny brak woli do podjęcia pracy w celu osiągnięcia wyższej pozycji w środowisku australijskim. Jest to zbrodnia na miarę Katynia gdyż powoduje że elita (potencjalna) zostaje „mordowana” już na etapie inicjacji. Wierzymy że nowo wybrany rząd w Polsce zajmie się niezwłocznie tym problemem.

Kolejny problem to sprawa sponsorów. Byliśmy bardzo niemile zaskoczeni gdy w „katalogu” do koncerty Chopinowskiego na pierwszej stronie zamiast biogramu wykonawcy lub krótkiego biogramu Chopina było umieszczone zdjęcie Nosola i przydługa wzmianka której nie mogliśmy zrozumieć. Również wykonawca który jest ponoć pochodzenia polskiego twierdził że „.... you can speak in Polish, I can understand” oczywiście nie siląc się na to aby z nami Polakami rozmawiać po polsku.

Zbliżają się wybory w Polsce. Jesteśmy zmęczeni czytaniem informacji z Polski o kolejnych wyborczych manipulacjach. Ostatnio otrzymaliśmy protokół z przesłuchania J. Kobylańskiego. Kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Buenos Aires zadawał pytania. Jesteśmy zaszokowani tym że Kierownik przesłuchujący wymienia tylu polityków w Polsce posługujących się pseudonimami którzy zajmują najwyższe stanowiska w państwie. Jak to jest możliwe że polityk może zatajać swoje prawdziwe nazwisko i wprowadzać w błąd wyborców czerpiąc korzyści z nieujawniania prawdziwego imienia i nazwiska. Zwracamy się z wnioskiem do Pana Prezydenta Komorowskiego o wszczęcie natychmiastowego postępowania przeciwko osobom wyłudzającym tak mandaty poselskie jak też wysokie stanowiska w rządzie polskim występując pod pesudonimem. Jesteśmy również ogromnie zaniepokojeni faktem że wysyłamy pisma do osób takich jak prof. Buzek które ukrywają prawdziwe nazwiska. Nie dziwi więc fakt że nasze pisma mogą być kierowane do pewnych ponadnarodowych organizacji i dlatego też zostajemy potwornie szykanowani. Bardzo prosimy o skierowanie też tej sprawy do trybunału konstytucyjnego do zbadania czy „oszust” polityczny ukrywający swoje prawdziwe nazwisko może sprawować władzę lub też reprezentować jakikolwiek elektorat w Polsce. Pragniemy też prosić o powołanie komisji do zbadania na ile nasze pisma kierowane do tego typu „oszustów” nie były wykorzystywane do działań na szkodę QJF. Bardzo prosimy wszystkich którzy ponieśli szkody na skutek tego typu politycznego oszustwa o bardzo stanowczy protest i pomoc w pociągnięciu do odpowiedzialności wszystkich którzy popełnili tego rodzaju przestępstwa.

 

 

Copyright the Queen Jadwiga Foundation

Adres:

The Queen Jadwiga Foundation

P.O. Box 654, Toorak, VIC 3142, Australia