
![]()
|
|
|
Cygan i Cyganek Badania nad rozumieniem prowadzone w naszym
instytucie w znaczącym stopniu pozwalają na naświetlanie
pewnych problemów tak aby można było uchwycić ich
istotę. Takie istotowe naświetlenie jest podstawą
zrozumienia problemu i może być związane z próbą jego
wyjaśnienia. Jednym z tego typu problemów jest znaczenie narodowej
tożsamości twórców kultury w tym w szczególności profesorów
uniwersytetów i placówek naukowych w Polsce. Otóż, w krajach takich
jak Japonia człowiek, który nie jest Japończykiem (bycie Japończykiem
jest określone poprzez zespół reguł które należy
spełnić) nie może otrzymać tytułu profesora w
Japonii. Podobnie jest w innych krajach. Jest to zrozumiałe z tego
względu że profesorowie zwykle dopuszczani są do bardzo
ważnych tajemnic państwowych poprzez wykonywanie bardzo
ważnych rządowych projektów. Trudno sobie wyobrazić aby
człowiek, który nie jest Japończykiem (deklaruje
przynależność do jakiegoś innego narodu) mógł
działać w interesie Japonii i wykonywać bardzo ważne
dla funkcjonowania państwa zadania. Może on równie dobrze
działać na szkodę Japonii wykonując polecenia
rządu tego kraju, którego narodowość on reprezentuje.
Podobnie jest z innymi bardzo ważnymi wysokimi stanowiskami w Japonii.
Nie dziwi więc fakt że Japonia mimo, że nie jest dużym
krajem osiąga ogromne sukcesy tak gospodarcze jak i kulturowe. W Polsce
mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Duża liczba
stanowisk profesorskich obsadzanych jest przez ludzi pochodzenia
żydowskiego, którzy nie kryją swojego wręcz wrogiego
nastawienia do naszego narodu. Wielu tych profesorów w sposób bardzo
zamierzony szkaluje polski naród i prowadzi działalność
zmierzającą do destrukcji państwa polskiego. Jest nie do
przyjęcia aby profesor polskiej uczelni, czy też polskiej
instytucji naukowej mógł w jakikolwiek sposób przedstawiać i
bronić racje takiego kraju jak Izrael czy też narodu
żydowskiego. Poziom nauki polskiej, jak również stan naszego
państwa wskazuje na bardzo świadomą
działalność na szkodę państwa polskiego, naszego
narodu jak też na szkodę nauki polskiej tego typu profesorów.
Tego typu działalność może być również
zakwalifikowana jako swego rodzaju sabotaż. W oparciu o wstępne
wyniki badań naszego instytutu wynika, że nie jest możliwe
aby profesor, który jawnie deklaruje łączność z innym
narodem mógł rzetelnie wykonywać prace na rzecz państwa
polskiego. Nasze wstępne badania w Polsce będą okrzyczane
mianem antysejsmickich mimo, że w nauce problem badawczy jest
niezależny od tego czy taka czy też inna formacja władz
okupacyjnych spowoduje przyklejanie idiotycznej etykietki antysejsmity.
Zachęcamy również ośrodki w Polsce do zajęcia się
tym problemem mimo że dzisiejsze władze okupacyjne nie tylko nie
przeznaczą na ten cel żadnych funduszy ale wprowadzą
dodatkowe prawo ścigania i mordowania tych, którzy będą
mieli odwagę podjąć tego typu naukowy problem. W pierwszym
rzędzie należy przeprowadzić badania statystyczne
pokazujące jaka ilość profesorów w Polsce jest pochodzenia
polskiego tzn. deklaruje przynależność do polskiego narodu.
Równolegle należy zwrócić się do wielu międzynarodowych
organizacji w celu umożliwienia prowadzenia normalnych badań
naukowych w Polsce, w tym wyjaśnienie morderstw dokonanych na polskich
naukowcach takich jak dr. Ratajczak. Należy jak najszybciej
znieść jakiekolwiek próby używania obelg w rodzaju antysemita
mających na celu siania psychicznego terroru i bezkarne mordowanie
naukowców pragnących prowadzić badania w tzw. rejonach tabu
(spraw popełniania poważnych przestępstw przez Żydów w
Polsce). Pragniemy zwrócić się jak najszybciej do Strasbourga o
usunięcie Ministra Sikorskiego z zajmowanego stanowiska i o
pociągnięcie go do odpowiedzialności za tworzenie czarnej
listy w celu działania na szodę tak osób prywatnych jak też
organizacji. Są to sprawy którymi w pierwszym
rzędzie powinny zająć się instytucje naukowe w Polsce
odpowiedzialne za naukowe wyjaśnianie nieprawidłowości
polskiego państwa. W tym miejscu warto by również zająć
się wyjaśnianiem niektórych zjawisk społecznych, które są
bardzo ściśle związane z problemem obsadzania stanowisk
profesorskich w Polsce. Jednym z tych problemów to sprawa ludzi
podających się za Polaków pracujących na zagranicznych
uniwersytetach. Z naszych wstępnych badań wynika że
większość ludzi, którzy dostają profesury w krajach
takich jak USA, Australia czy Kanada to ludzie pochodzenia niepolskiego, w
większości pochodzenia żydowskiego podający się za
Polaków. Ludzie ci bardzo wrogo nastawieni do nas Polaków stwarzają
coś co można by nazwać przekłamywaniem statystyk. W
większości podają się oni za Polaków i przez to
można odnieść wrażenie, w kraju takim jak Australia,
że Polacy mają dostęp do profesorskich stanowisk. Tego typu
mistyfikacja jest bardzo wykorzystywana przez rządy krajów takich jak
Australia do zakłamywania rzeczywistej sytuacji polskiej
mniejszości w Australii. Poruszaliśmy już ten temat w
korespondencji z niektórymi rektorami uczelni w Australii. Jest jeszcze
inny aspekt, bardzo destrukcyjnie wpływający na kondycję
polskiej mniejszości nie tylko w Australii. W pierwszym okresie
przyjazdu do Australii bardzo byliśmy wpędzani w tzw. pułapkę
nazwisk polskobrzmiących. Byliśmy na tyle naiwni, że doktor
czy profesor który posiadał nazwisko polskobrzmiące był
przez nas traktowany jako Polak do którego można się zwrócić
o poradę czy też niekiedy o pomoc. W wielu wypadkach Ci ludzie wykorzystywali
naszą łatwowierność i co najważniejsze brak
doświadczenia emigracyjnego do tego aby w bardzo bestialski sposób nas
niszczyć. Jak to wygląda tu w Australii. Jednym z tych
australijskich instytucjonalnych środków rasistowskiego niszczenia
jest tzw. instytucja referee. Jest to jedna z najbardziej nieludzkich form
niszczenia ludzi niekiedy wręcz mordowania. Tak, do niedawna w USA za
kradzież konia obowiązywała zasada wykonywania wyroku
bezpośrednio po schwytaniu sprawcy na popełnieniu
przestępstwa. Było to uzasadnione tym że zabranie komuś
konia było równoznaczne z pozbawieniem go życia. Czy nie
można by podobnej zasady wprowadzić w sytuacji gdy ktoś w
sposób bardzo świadomy pozbawia kogoś pracy poprzez bycie tzw.
negatywnym referee. W Australii gdzie mafijne powiązania są tak
bardzo znaczące instytucja referee bardzo dobrze zdaje swoje zadanie.
My Polacy pozbawieni możliwości otrzymania dobrych referencji
nigdy nie będziemy w stanie istnieć jako normalny naród
predysponowany do tego aby na równi z innymi współtworzyć
kulturę XXI wieku. Kolejnym z problemów które
należałoby niezwłocznie podjąć jest problem
referencynej traumy. Objawia się ona tym, że tym nielicznym,
którym uda się osiągnąć nawet nieznaczną
pozycję, zagraża coś co można by nazwać
odreagowaniem za gettowskie poniżenie. Ludzie ci w środowisku
naszej mniejszości zachowują się zwykle jakby
osiągnęli co najmniej stan „nirwany” polegający na tym
że deprecjonują wszystko co polskie a nas Polaków
postrzegają jako ludzi, którymi można pomiatać. Można
to tłumaczyć tym że w sytuacji kiedy oni nie doznali
żadnej pomocy ze środowiska mniejszości polskiej czują
się więc na pozycji swego rodzaju odegrania za upokorzenia i
samotną walkę czasem li tylko o przetrwanie. W przypadku gdy jest
to Chińczyk, Hindus czy Żyd, są oni niekiedy bardzo znacząco
upychani na ważniejsze australijskie pozycje poprzez swoje etniczne
organizacje. Wracając do sprawy statystyk. Otóż w
czasie mojego odzyskiwania tytułu magistra na Melbourne University
jeden z tutejszych profesorów na zajęciach z lingwistyki przekonywał
mnie, że nie jest prawdą iż my Polacy nie zajmujemy
profesorskich stanowisk na uniwersytetach wskazując na znanego w
Australii lingwistę „polskiego” pochodzenia, prof. Wierzbicką. Ta
Pani z Polskością ma tyle wspólnego co my z morsami na niezbyt
odległej od Australii Antarktydzie. Jezeli chodzi o sprawę referencji to
obowiązuje w Australii pewien referencyjny schemat pozyskania referee.
Jednym ze sposobów otrzymania referencji jest wykonywnaie pracy na rzecz
tzw. polskiego człowieka nauki takiego jak dr. Kijek. Polega to na tym
że należy przez pół roku bez żadnego wynagrodzenia
pracować na rzecz takiego „naukowca”. Mnie oferował tego typu
pomoc niejaki dr. Michalewicz pracujący w CSIRO. Tego typu zniewalanie
jest o tyle perfidne że nawet pracując po 16 godzin nie
można być pewnym co on może telefonicznie napleść
gdy zostanie poproszony o wydanie opinii. Problem referee
zaczęliśmy dopiero poznawać dobrze w chwili gdy było
nam dane samemu uczestniczyć w panelu interview. Dopiero wtedy
mogliśmy zrozumieć czym tak naprawdę jest opinia referenta.
Wcześniej wmawiano nam, że wszystko zależy od tego jak
ktoś wypadnie na interview. Dopiero teraz zrozumieliśmy dlaczego
mimo naszych błyskotliwych „występów” podczas interview nigdy nie
udało się nam otrzymać pozycji pozwalającej na godziwe
życie. Jednym z najbardziej szokujących przeżyć
było odmówienie bycia referee przez ks. Słowika na niezbyt
wysoką pozycję w Catholic Education Office. Jednym z warunków
przyjęcia było posiadanie referencji od księdza. Mimo,
że ks. Słowik znał nas dobrze gdyż od kilkunastu lat
byliśmy prawie co niedziela w kościele w Richmond nie
zgodził się on być referee chociaż wiedział bardzo
dobrze o tym, że nie za bardzo mogliśmy prosić innego
księdza gdyż on jako samozwańczy pryncypał zakonników pracujących
w polskiej społeczności nikomu by na to nie pozwolił. Tego
typu bestialskie znęcanie się nad parafianami przez uciekiniera z
roku 68 nie należy do rzadkości. Najbardziej jednak nieomal
zbrodniczym występkiem jest zachowanie zespołu powołanego przez
niejakiego prof. Tadeusiewicza do przeprowadzenia obrony mojej pracy
doktorskiej. Żaden z tych którzy byli w komisji egaminazyjnej i obecni
na obronie mojej pracy doktorskiej nie zgodził się być moim
referee. Ani harczerz solidarności niejaki prof. Wiatr czy też
prof. Ziółko jak też recenzent prof. Flasiński nie zgodzili
się być moimi referee. Na moje rozpaczliwe e-maile słane do
prof. Tadeusiewicza z prośbą o uproszenie tych ludzi aby zgodzili
się być moimi referee, prof. Tadeusiewicz ograniczył
się do krótkiej odpowiedzi, że to jest ich prywatna sprawa. Nie
było to do końca prawdziwe gdyż jako rektor miał prawo
i obowiązek wyegzekwować to co powinieniem od AGH otrzymać.
Wiedzieli oni dobrze że nawet najlepsza praca doktorska w sytuacji gdy
nie jest poparta referencjami jest zupełnie bez znaczenia w sytuacji
znalezienia jakiejkolwiek posady i to nie tylko na uniwersytecie,
szczególnie w kraju takim jak Australia. Było to bardzo perfidne
skazanie mnie na powolne umieranie w australijskim getcie polonijnym.
Chciałbym uzyskać odszkodowanie za zniszczenie mi życia i
chcę również przestrzec Polaków, tych którzy chcieliby robić
jakiekolwiek badania naukowe prowadzące do uzyskania naukowego stopnia
na AGH w środowisku prof. Tadeusiewicza, o trzymanie się z daleka
od tego środowiska. Jak wyglądała sytuacja obrony pracy
na AGH. Otóż pracę doktorską u prof. Tadeusiewicza
rozpocząłem jeszcze przed wypędzeniem, jako pracę
związaną z budową systemu rozpoznawania minerałów.
Ponieważ przed „wyjazdem” do Australii mój przewód doktorski nie
był otworzony więc rozpocząłem staranie o robienie
doktoratu na Melbourne University. W chwili gdy skontaktowałem
się z prof. Tadeusiewiczem okazało się, że mam otwarty
przewód doktorski i prof. Tadeusiewicz groził mi że, jeżeli
nie będę kontynuował doktoratu na AGH to poprzez swoich
kolegów (żydowskiego pochodzenia) uniemożliwi mi robienie
doktoratu w Australii. Czy ta groźba była tylko nieudolnym spamem
trudno jest na to pytanie odpowiedzieć. Faktem jest, że moje
dokumenty do rozpoczęcia badań w kierunku doktoratu na Melbourne
University zostały złożone do dr. Moffata (żydowskieg
pochodzenia) i do dzisiejszego dnia nikt nie był w stanie mi
powiedzieć co stało się z moimi dokumentami. Mimo że
miałem 3 supervisors (co jest rzeczą niespotykaną nawet w
Australii) nie pozwolono mi prowadzić moich badań na Melbourne
University. W tej sytuacji, nie bardzo zdając sobie sprawę z
ogromu zagrożenia, zwróciłem się do prof. Tadeusiewicza o
kontynuowanie doktoratu w Polsce. Ponieważ miałem bardzo
zaawansowane prace w tworzeniu systemu rozumienia kształtów więc
zaproponowałem zmianę tematu pracy doktorskiej. W pierwszej
części tej pracy wysłałem bardzo dużo algorytmów i
próbowałem przetransformować problem w kierunku spraw
implementacyjnych. Czy te algorytmy nie zostaly wykorzystane przez
kogoś np. przy pisaniu książki? W chwili gdy
zorientowałem się, że prof. Tadeusiewicz nie zna prawie
zupełnie spraw związanych z implementacją zmieniłem
styl pisanej pracy. Pragnę podkreślić że jestem
niezmiernie zaszokowany faktem że żadnej pomocy z AGH nie otrzymałem.
Bardzo cyniczna odpowiedź rektora Tadeusiewicza pozostnaie w mej
pamięci do końca mojego życia. W sytuacji gdy w Australii
pozbawiony byłem pracy i niemalże środków do życia
zwróciłem się do prof. Tadeusiewicza o umożliwienie
przyznanie mi jakiejkolwiek pomocy ze strony AGH. Odpowiedź jaką
otrzymałem można by zakwalifikować jako chamstwo i cynizm.
Odpowiedż brzmiała „Panie Zbyszku, z pieniędzmi to jest tak,
albo się je ma albo się ich nie ma”. Takiej podłości
trudno było oczekiwać od rektora, który większość
pieniędzy puli rektorskiej przeznaczał na lotnicze eskapaday po
to tylko aby prowadzić na stronach www AGH relacje z egzotycznych
wypraw. Cała sprawa obrony to cud św.
Jadwigi Królowej. Obrona była tak zaplanowana, że już
pierwszy egzamin miał być końcem obrony. Na egzamin
przyleciałem z konferencji w Barcelonie. Przyleciałem w
sobotę w nocy a egzamin miałem w poniedziałek. Skład
komisji egzaminacyjnej był o tyle dziwny że zawierał jednego
profesora emeryta który, jak się potem dowiedziałam, miał za
zadanie nie dopuścić mnie do obrony. Jak to później
wyjaśniał mi prof. Tadeusiewicz tylko emeryt mógł rektorowi
„spłatać figla” nie dopuszczając jego doktoranta do obrony.
Dziwne w tym było to, że to prof. Tadeusiewicz sam troskliwie
dobierał członków komisji egzaminacyjnej. Mimo, że jest zwyczaj
iż przystępujący do egzaminu otrzymuje zestaw zagadnień
lub też nawet zestaw możliwych pytań, w moim przypadku
żadnego zestawu zagadnień nie otrzymałem. Podobnie było
z egzaminiem z filozofii gdzie niejaki dr. Fiut (żydowskiego
pochodzenia) miał za zadanie niedopuszczenie mnie do obrony. Tylko fakt że
już wcześniej znałem dr. Fiuta poprzez niektórych kolegów z
kółka filozoficznego, z którymi prowadziliśmy
niekończące się spory, pokrzyżował te plany. Moja
bardzo dobra znajomość zagadnień filozoficznych
wprawiła w osłupienie prof. Walę który był szefem
komisji egzaminacyjnej i był również obecny na egzaminie z
filozofii. Nietrudno się domyślić, że żadnych
zagadnień egzaminacyjnych wcześniej nie otrzymałem.
Każdy kto przynajmniej częściowo zna filozofię wie
że bez tego typu zagadnień zdanie egzaminu z filozofii jest
prawie niemożliwe. Tylko cudem udało mi się otrzymać
wpisanie egzaminu z języka angielskiego na podstawie odpisu z dyplomu
Master of Science uzyskanego na Melbourne University. Mój Master of Science
degree z Melbourne Uniwersity wystarczył zaledwie do ‘zaliczenia’
egzaminu z języka angielskiego podczas gdy stopień z jakiejś
uczelni angielskiej pozwala Ministrowi Sikorskiemu stawiać się w
rzędzie najlepiej wykształconych ludzi w Polsce. Jeżeli chodzi
o obronę to mogę tylko przytoczyć słowa prof.
Tadeusiewicza, który powiedział że jeszce nigdy nie był na
tego typu prawdziwej obronie. Prof. Flasiński stwierdził, że
jest to praca habilitacyjna. Ta krótka wzmianka o obronie to próba ukazania
w jaki sposób zostałem potraktowany tylko dlatego że nie
chciałem aby uznano mnie za doktoranta australijskiego,
oczywiście polskiego pochodzenia. Samo stwierdzenie że jestem
Polakiem wywoływało w tym pół-żydowskim środowisku
coś na kształ odrazy. Zaraz po obronie zostałem zmuszony do
wyjazdu z Polski. Dopiero po przyjeździe do Australii zrozumiałem
dlaczego tak bardzo zależało członkom komisji i prof.
Tadeusiewiczowi na moim wyjeździe z kraju. Jak już wcześniej
pisałem dyplom doktoratu z AGH mogłem zawiesić w ramce jako zupełnie
nieprzydatny do niczego paraozdobny dokument. A to wszystko za sprawą
tego że nie mając referencji z AGH wszystkie moje wysiłki
jak również ogromny finansowy koszt były zupełnym
marnotrawstwem środków i czasu. W Australii po kilku próbach
wysyłanie aplikacji o pracę bez możliwości podania
referees stawało się zupełną stratą czasu. W
związku z ogromnymi stratami które poniosłem prywatnie, jak
również moja rodzina i nasza fundacja, będę starał
się dochodzić sądownie odszkodowania za poniesione straty.
Jednym z celów przytoczenia niektórych faktów z mojej obrony jest próba
ukazania mechanizmów niszczenia nas Polaków przez osoby pochodzenia
niepolskiego wykorzystujące polskie instytucje takie jak AGH.
Wiąże się z tym również moje traumatyczne
doświadczenie podczas pisania książki. W celu ukazania tego
problemu warto zestawić dwie pozycje „Introduction to 3D Computer
Vision Techniques and Algorithms” B. Cyganek i „Shape Understanding System”
Z. Les. Obie książki wywodzą się z podobnego kręgu
naukowców AGH. Moja książka która jes kontynuacją mojej
pracy doktorskiej, oparta na moich bardzo oryginalnych badaniach, pisana
była w warunkach ogromnego terroru psychicznego, wypędzania z
mieszkania i potwornego maltretowania. Nie otrzymałem także
żadnego finansowego wsparcia jak też nawet życzliwej pomocy
w rodzaju kilku merytorycznych uwag ze strony środowiska AGH. Nie
mogłem liczyć na żadne wsparcie ze strony macierzystej
uczelni (AGH) nie mówiąc już o jakiejkolwiek finansowej pomocy.
Oczywiście jako Polak za książkę pisaną w tak
potwornych warunkach nie otrzymałem ani centa. Był to wynik
podesłania kontraktu „tylko dla Polaków” przez innego znanego
polskiego naukowca. Wierzyłem jeszcze wtedy że jeżeli ten
kontrakt jest sygnowany przez nazwisko polskiego naukowca to będzie
można zarobić parę groszy. Ku mojemu zdumieniu jako
wynagrodzenie przysłano mi kilkadziesiąt egzemplarzy mojej
książki z bardzo wyraźnym zaznaczeniem że
książek tych nie mogę sprzedać. W mojej sytuacji kiedy
nie posiadam żadnych dochodów jest to rodzaj „żydowskiej pomocy”.
Jak to wygląda w przypadku niejakiego Cyganka. Proszę
zobaczyć tylko we wstępie na ilość
podziękowań, polskich grantów, finansowej pomocy z AGH, pomocy
merytorycznej od profesorów z AGH i wszelkiej innej pomocy. A
książka jest tylko wstępem do dobrze znanej computer vision
dziedziny. Podobnych książek można znaleźć
conajmniej kilkanaście a prezentowane algorytmy są
‘tłumaczone’ z różnych innych publikacji. Zapewne też pan Cyganek
za książkę otrzymał niemałą sumę
pieniędzy. W celu wyjaśnienia tych różnic można by
się posłużyć stwierdzeniem znanego zakonnika z
Melbourne: „co być chcioł, jesteś Polakiem”. To tak
naprawdę wszystko wyjaśnia, jestem Polakiem i w kraju takim jak
Polska miejsca dla mnie nie ma. Gdyby to tylko dotyczyło mnie to czy
warto by było o tym pisać. Jednakże jest to mechanizm który
zaczyna w Polsce dominować i stąd tak wielu z nas Polaków
wypędzonych z kraju przymiera głodem na emigracji, pozbawionych
dostępu do miejsc pracy a to za sprawą żydowskich referee
posiadających nazwiska o niekiedy bardzo polskim brzmieniu. |
Copyright the Queen Jadwiga Foundation
Adres:
The Queen Jadwiga Foundation
![]()